TOI TOI Polska

 
 
You need to upgrade your Flash Player
 

Aktualności

 
 

Media o nas wiecej

 

Open'er: pole namiotowe już się zapełnia

Data dodania: 2009-07-01 15:05

alt

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto,

Gdynia Główna, dworzec PKP - z peronów w stronę przystanków autobusowych nieprzerwanym strumieniem suną grupy kolorowo ubranych festiwalowiczów. Targają plecaki, śpiwory, namioty. - Jesteśmy kompletnie padnięte - wzdycha Roma z Rybnika, która z koleżankami po raz drugi przyjechała na Open'er. - Cała noc w pociągu, który na dodatek miał cztery godziny opóźnienia, bo w Warszawie ktoś podobno ukradł trakcję. Ale cieszę się, że znów tu jestem, przyjechałam głównie na Arctic Monkeys i Kings of Leon.

W Babich Dołach, na 72-hektarowym terenie festiwalu (otacza go ponad 17 km płotów), ożywiony ruch już od wczorajszego południa. - O godz. 12 zaczęliśmy wpuszczać ludzi na pola namiotowe - mówi Krzysiek z obsługi pola. - W tym roku mocno dogęszczamy teren: namiot przy namiocie. [
...]

Wśród napływających na kemping gości słychać angielski, niemiecki, francuski, rosyjski. - Luz, żadnych problemów - komentuje Jowita z ochrony pola. - To spokojny festiwal, jestem tu już czwarty raz i nie widziałam poważniejszych kłopotów. Ale to obcokrajowcy są grzeczniejsi. I się słuchają - jak im mówimy, że mają kierować się do tamtego sektora, to się kierują, a Polacy się wykłócają i są bardziej roszczeniowi.

Przy wejściu na pole czterech chłopaków grzebie w plecakach. Szukają rosyjsko-polskiego słownika.

- Przyjechaliśmy z Brześcia na Białorusi. Najpierw 5 godzin pociągiem do Warszawy, potem 6 godzin czekania i wreszcie pociąg do Gdyni. Jechaliśmy - o, tak - ściśnięci i na stojąco. Cały pociąg jechał na festiwal - opowiada Witalij.

- Jesteśmy tu pierwszy raz - dodaje Wasilij w żółtej przeciwdeszczowej pelerynie. - Najbardziej czekam na Faith No More. A deszcz? Nie boję się. Patrz: mamy sapagi (ros. kalosze) i dożdiwik (ros. peleryna na deszcz).

Przed jednym z namiotów trzy dziewczyny. - Jesteśmy z Wrocławia - mówi Gosia z puszką heinekena w ręku. - Przywiozłyśmy po walizce ciuchów, mam tylko nadzieję, że pogoda będzie w porządku. Najgorsze byłoby, gdyby wszystkie te namioty spłynęły z deszczem. Dobrze, że chociaż kalosze mamy.

Jeśli ktoś nie wykupił wcześniej karnetu, na zdobycie miejsca na polu namiotowym nie ma już szans. - Są jeszcze tylko pojedyncze miejsca na polu dla kamperów - mówi Aleksandra Krakowska z agencji Alter Art, organizatora festiwalu. - W tym roku spodziewamy się rekordowej ilości osób - około 60 tysięcy.

Wszystko o festiwalu na specjalnym serwisie
www.gazeta.pl/opener

Aleksandra Kozłowska

 

Wróć